Anioły z WHD

Anioły z WHD

Do dziesiątego miesiąca życia Franuś był zdrowy i rozwijał się prawidłowo. Pewnego dnia dostał wysokiej gorączki. Trafił do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego udar i wylew krwi do mózgu.

Pół roku czuwałam przy łóżku synka w szpitalu przy ul. Niekłańskiej, gdzie lekarze walczyli najpierw o jego życie, a potem o ustabilizowanie stanu zdrowia. Wróciliśmy do domu i od tej pory walczymy o każdy kolejny dzień Franuśka. Nie wyobrażam sobie, jak nasze życie wyglądałoby bez pomocy Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Pod opieką WHD jesteśmy od 7 lat.

Pierwszego dnia po wyjściu ze szpitala odwiedzili nas dr Iwona Bednarska-Żytko i pielęgniarz Maciej Mieszało. Wkrótce poznaliśmy inne osoby z „rodziny hospicyjnej”: dr. Katarzynę Marczyk, dr. Tomasza Dangla, dr. Artura Januszańca, dr. Elżbietę Solarz, dr. Tomasza Kmiecia; wszystkie pracujące w WHD pielęgniarki: Magdę Karkowską, Basię Ważny i Basię Tokarz, Małgosię Morawską i Małgosię Murawską, Kasię Piaseczną, Jolę Słodownik, Mirkę Ślązak oraz Agnieszkę Ćwiklik; rehabilitantów: Roberta Sobieszczuka, Magdę Dykiel i Michała Gromadzińskiego; psychologów: Agnieszkę Chmiel-Baranowską, Paulinę Kowacką oraz Marcina Kałużyńskiego; pracowników socjalnych: Dorotę Licau i Elę Tokarską a także ks. Wojciecha Gawryluka i ks. Dariusza Zająca. WHD wyposażyło nas w sprzęt medyczny, bez którego mój synek nie mógłby samodzielnie żyć. Dostaliśmy: koncentrator tlenu, asystor kaszlu, ssak oraz  filtr i jonizator powietrza.  Najważniejsza jednak jest codzienna opieka i obecność. Zawsze możemy liczyć na wsparcie. Pracownicy pomagają nam, leczą, rozmawiają, po prostu są.

Mój starszy synek Oluś uczestniczy w spotkaniach Grupy Wsparcia Rodzeństwa podopiecznych Hospicjum. Grupę prowadzą panie Ela Tokarska i Krysia Kowalówka. Dopiero po drugim spotkaniu Oluś zrozumiał, że jego młodszy braciszek nigdy nie wyzdrowieje i nie będzie umiał bawić się, śmiać i chodzić.

Przez te 7 lat moja rodzina musiała przyzwyczaić się do naszego trybu życia.

Wszystkie święta spędzamy tam, gdzie jest Franuś. Moi rodzice też próbują być aniołami dla swojego wnuka. Kiedy nie ma mnie przy synku, pielęgnują go i walczą o każdy jego oddech, o każdy kolejny dzień życia.

Mój syn jest silny. Odchodził od nas już kilkakrotnie, ale ciągle walczy. Jest z nami i z nami są anioły z WHD. Bardzo jestem Wam wdzięczna i bardzo dziękuję za każdy dzień Franusia.

Dominika Andrzejewska,
mama Franka

Franek przeszedł wylew krwi do mózgu.
Warszawskie Hospicjum dla Dzieci opiekuje się chłopcem od kwietnia 2011 r.

Informator „Hospicjum”, nr 82, grudzień 2017